Oddajmy głos poecie, Stanisławowi Balińskiemu:
W takt dalekiej, rytmicznej, przeciągłej muzyki
Kołyszą mnie na słońcu złote słoneczniki.
Nie słyszę głosów ludzkich, nie widzę dna chaty,
Słyszę tylko melodię, widzę tylko kwiaty.
Pszczoły słodsze od skrzypiec, dzień słodszy od miodu,
Zwabiły mnie w sam środek wiejskiego ogrodu
I nakryły całunem złocistej ojczyzny,
Przez którą słońce sączy święte optymizmy. (…)
Tak, mało który kwiat jest równie optymistycznie i radośnie nastawiony do życia jak słonecznik. To chyba uderzające podobieństwo do słońca, zwłaszcza słońca rysowanego przez dzieci sprawia, że słonecznik winien znaleźć się w każdym ogrodzie, na każdym balkonie i werandzie, by cieszyć swoją obecnością i niezawodnie poprawiać nam nastrój tymi „świętymi optymizmami”.
Podejrzewam, że większość języków nazywa ten niesamowity gatunek podobnie odnosząc się to łacińskiej nazwy Helianthus, co faktycznie po grecku oznacza słoneczny kwiat. Ale źródłosłowem tej oczywistej nazwy jest nie tyle podobieństwo kwiatostanu słoneczka do słońca – umówmy się, słońce wygląda trochę inaczej- ile inny ciekawy fakt. Otóż kwiatostany słonecznika zawsze zwracają się w kierunku słońca w trakcie jego pozornej wędrówki po niebie. Być może słonecznik pragnie się wyrwać ku słońcu, niestety jest mocno uziemiony, pozostaje mu tylko śledzenie słońca, co wydaje się wyjątkowo urocze.
Kwiaty słonecznika nie są typowymi kwiatami, lecz kwiatostanami tak jak wszystkie „kwiaty” gatunków z botanicznej rodziny Asteraceae, czyli astrowatych. O co chodzi? Otóż złociste, żółte, pomarańczowe, miedziane a nawet brązowe „płatki” to nie są płatki tylko kwiaty, których zadaniem jest takie płatki udawać, co robią z doskonałym skutkiem. Widok pracowicie zbierających nektar i pyłek pszczół jest tego niezbitym dowodem. Ale pszczoły lądują na zazwyczaj ciemno wybarwionej tarczy słonecznika, a tam są zebrane w dużej liczbie właściwe kwiaty, które wydzielają słodki nektar. Nie mają one żadnych okazałych płatków, nie bawią się w żadne uwodzicielskie sztuczki. Mają za to słupek, który wymaga zapylenia, by mogły wykształcić się nasiona, czyli przysmak uwielbiany przez wszystkich, nie tylko ptaki. Z tych nasion otrzymuje się też wyborny olej słonecznikowy. Można też z nich produkować pyszną chałwę. Bardzo polecam ten smakołyk oferowany w dobrych sklepach ukraińskich.
Słoneczników istnieje około 50 gatunków. Są wśród nich rośliny jednoroczne, najbardziej popularne, są też gatunki bylinowe, co wydaję się już mniej oczywiste. Jednym z nich jest słonecznik topinambur, nie mylić z tamburynem(!), ceniony dla bardzo smakowitych jadalnych bulw, które zawierają słynną inulinę. Inulina jest wielocukrem i zaliczana jest do tzw. prebiotyków, czyli substancji bardzo korzystnie działających na rozwój i prozdrowotną działalność mikroorganizmów jelitowych, bez których ani rusz. Gatunki roczne rozmnażamy z siewu bezpośrednio do gleby w ogrodzie lub skrzynek i donic balkonowych. Słonecznik jednoroczny nie znosi przesadzania. Natomiast bulwy topinambura oraz innych gatunków bulwiastych spokojnie możemy przesadzać, a przy okazji podzielić na mniejsze fragmenty, żeby podzielić się z sąsiadami. Topinambur bardzo dobrze znosi mrozy, nieco gorzej obecność nornic w ogrodzie, które chyba odkryły zalety inuliny i systematycznie podjadają smaczne bulwy w trosce o zdrowe jelita.
























💬 Komentarze