Zanim przejdziemy do samej rośliny, bohaterki dzisiejszego wpisu, kilka słów na temat jej pięknie brzmiącej po łacinie nazwy. Humulus odnosi się do żyznej ziemi, albo do owocowania, co ma sens, gdyż trudno o owoce tam, gdzie ziemia jest jałowa. Lupulus to po łacinie wilczek. Aureus brzmi znajomo, bo złociście, promieniście. Czyli mamy do czynienia z obficie owocującym, złocistym wilczkiem. Myślę, że każdy od razu wpadł na właściwy trop po tych językowych wyjaśnieniach i wie, że chodzi o …chmiel zwyczajny o cytrynowożółtych liściach. Dla tych, którzy jednak nie wpadli na taki trop rozumowania – czyli wszystkich? – dokładniejsze wyjaśnienia. Chmiel rosnący w żyznej, wilgotnej, bogatej w składniki pokarmowe glebie bardzo obficie owocuje wytwarzając liczne tzw. szyszki chmielowe od niepamiętnych czasów używane przy warzeniu piwa. Ten wilczek, to mniej chlubna charakterystyka chmielu, gdyż nawiązuje do jego bujnego wzrostu, który bardzo często doprowadza do „zaduszenia’ rośliny, po której wspinają się jego pełne wigoru pędy, co ma nawiązywać do ataku wilków okrążających swoją ofiarę. Tylko kolor liści nie wymaga żadnej interpretacji, a jedynie niekłamanego podziwu. To właśnie dzięki tym niezwykle wybarwionym liściom koniecznie należy sprowadzić tę odmianę chmielu do własnego ogrodu lub na balkon. Koniecznie.
Prezentowany chmiel jest silnie rosnącym, dosyć ekspansywnym – ale łatwym do okiełznania- pnączem. Koniec maja i początek czerwca to czas, kiedy jego szybko rosnące pędy wspinają się po najbliższych im podporach i przedstawiają światu swoje niesamowite kanarkowo-cytrynowe liście. W miarę upływu czasu ciemnieją one, ale nigdy na tyle żeby stać się obojętnymi dla patrzących. Odporny na zimno, wymaga jednak dobrej wilgotnej ziemi i koniecznie silnych podpór. Nie potrafi wspinać się po gładkich powierzchniach tak jak winorośl lub bluszcz. Jego pędy muszą się owijać, inaczej smętnie pokładają się na ziemi. Jeśli chodzi o wystawę, preferują słońce. Ale dobrze też rosną w półcieniu, niestety, liście wtedy nigdy nie będą tak jaskrawo wybarwione. Z drugiej strony, ostre letnie promienie słoneczne często doprowadzają do nieładnych przebarwień, a nawet do poparzeń.
Chmiel najlepiej sadzić z dala od innych roślin ze względu na fakt, że jego rozłogi szeroko się rozrastają i anektują coraz większe obszary, w co ujawnia jego „wilczą” naturę. Dlatego regularnie obserwujemy zachowanie chmielowych pędów i gdy zauważymy, że pojawia się niebezpieczeństwo niedozwolonej okupacji, na wiosnę ograniczamy łopatą kępy, gdy tylko zobaczymy wyrastające pierwsze młode odrosty. Nota bene, odrosty te są smacznym warzywem, przygotowywanym tak jak szparagi. Dlatego uprawa w obszernych donicach jest bezproblemowa. Z czasem będziemy musieli roślinę przesadzić do większego pojemnika przy okazji dzieląc karpę korzeniową na kilka części.
Jeśli chmiel jest posadzony w dobrym miejscu i w dobrej ziemi, jednią pojawia się wspomniane szyszki, które tylko dodają mu urody. Na tę samą urodę dybią jednak przędziorki, mszyce oraz niektóre owady, które musimy zwalczać odpowiednimi opryskami. W wilgotne i ciepłe lata może zaatakować jeszcze jeden wróg: mączniak rzekomy powodujący powstawanie brunatnych, zasychających plam na liściach. Musimy wtedy zastosować środek chemiczny, niestety. Ale wszystkie te niedogodności bledną w porównaniu z efektem jakie dają zdrowe, obficie i silnie rosnące pędy udekorowane wyjątkowej urody liśćmi.
Chmiel jest również bohaterem chyba najstarszej pieśni weselnej śpiewanej w trakcie oczepin panny młodej. Podobno śpiewano ją jeszcze przed przyjęciem chrztu na naszych ziemiach.
Oj, chmielu, chmielu, ty bujne ziele,
Nie będzie bez cię żadne wesele.
Ref: Oj, chmielu, oj, niebożę,
To na dół, to ku górze,
Chmielu niebożę
Ażebyś chmielu, na te tyczki nie lazł,
nie robiłbyś ty z panienek niewiast.
Ref: Oj, chmielu, oj, niebożę,
To na dół, to ku górze,
Chmielu niebożę…












💬 Komentarze