🌿 Twój portal ogrodniczy 📍 Działamy w całej Polsce

mateusz@kuproslinke.pl

Gdyby nie zazdrosny Zefir…

  • Jarek Rak
  • 24-03-26
  • Komentarze: 0

…nie byłoby hiacyntów. Ale zacznijmy od głównych bohaterów dramatu, który rozegrał się w miejscu i czasach których już nikt dzisiaj nie pamięta. Jesteśmy bowiem w mitycznej Grecji, a dokładnie mówiąc w Sparcie. Tej samej Sparcie, której obywatele (o obywatelkach niewiele wiadomo) przetrwali do dzisiaj w przekazach jako dzielni, bohaterscy i nieustraszeni wojownicy. Wyjątkowy wzór tężyzny fizycznej i niesamowitej sprawności bojowej. Innych mężczyzn Sparta nie znała, w czym pomagała skrupulatna selekcja noworodków: te słabe od urodzenia od razu strącano ze skały w przepaść. Czyżby prapoczątki tego, co wieki później przedstawi Darwin w swojej teorii ewolucji?

W tejże Sparcie żył sobie książę niezwykłej urody i muskulatury zwany Hiacyntem. Nikt nie mógł przejść obok niego obojętnie, wszystkich zniewalała piękność młodzieńczego lica i i wspaniałe zbudowane ciało.  Problem pojawił się, kiedy do Hiacynta zaczęło startować równocześnie dwóch adoratorów, Apollo, bóg piękna, światła i sztuki oraz Zefir odpowiedzialny za zachodnie wiatry i podmuchy. Hiacynt z radością odwzajemniał czułe słówka Apollina, natomiast nie interesowało go zupełnie to, co Zefir miał mu do powiedzenia. Bóg łagodnego wiatru  nie potrafił dać sobie rady z odtrąceniem, serce jego wypełniło się goryczą, a myśli chęcią zemsty na niedoszłym kochanku, co zupełnie nie pasowało do profilu osobowościowego Zefira. Ale złe emocje wzięły górę.

Okazja do odegrania się na Hiacyncie pojawiła się szybko. Apollo razem ze swoim ulubieńcem dużo czasu spędzali na wspólnych ćwiczeniach oraz zabawach, których celem była zarówno przyjemność bycia razem jak i rozwijanie sprawności fizycznej. Któregoś pięknego dnia  obaj postanowili rzucać dyskiem w ramach przyjacielskiego współzawodnictwa. Kiedy Apollo wyrzucił z całą mocą swój dysk, Zefir niby niechcący zmienił tor jego lotu i rozpędzony dysk trafił z całej siły Hiacynta w głowę zabijając go na miejscu. Apollo był przekonany, że zamordował swojego przyjaciela i wpadł w rozpacz. Nie zgodził na to, żeby dusza Hiacynta, jakby nie było, śmiertelnika, powędrowała na wieki do Hadesu. Zrobił coś innego: zmieszał krew martwego księcia ze swoimi łzami i w ten sposób narodził się hiacynt jako kwiat. Mit o Hiacyncie ujawnia jeszcze jeden bardzo ciekawy szczegół dotyczący Apollina. Okazuje się, że łzy boga były pachnące. I ten zapach przeszedł na hiacyntowe kwiaty. Czy Zefir po zamordowaniu Hiacynta znalazł ukojenie dla swej udręczonej duszy, o tym przekazy milczą.

 

Z hiacyntami mam osobiście mały problem natury estetycznej. Ich kwiatostany są jak dla mnie zbyt „zatłoczone”, nadmiernie skondensowane. Trochę brak im lekkości. Być może książę, jak jeszcze żył,  za dużo ćwiczył, a za mało czytał, stąd ta muskularna budowa kwiatostanów? Ale mam na to sposób.  Wystarczy powąchać hiacynty i wszelkie wątpliwości, co do ich urody rozwiewają się i odlatują w dal, jakby je porwał  łagodny, zachodni wiatr.

 

 

📰 Ostatnie wpisy

Udostępnij ten post

💬 Komentarze