Stanowisko
Trzęślica trzcinowata preferuje stanowiska półcieniste i cieniste – to ją wyróżnia spośród większości traw ozdobnych, które domagają się pełnego słońca. W naturze rośnie pod okapem luźnych borów sosnowych i w kwaśnych dąbrowach [3], więc filtrowane światło to dla niej norma, nie kompromis. Na otwartym słońcu radzi sobie gorzej, szczególnie w suchym lecie – źdźbła wyglądają wtedy mizernie. Warto to wziąć pod uwagę przy planowaniu nasadzeń.
Gleba
W naturze zajmuje gleby kwaśne, wilgotne, umiarkowanie żyzne [3]. W uprawie sprawdza się na glebach przepuszczalnych lub umiarkowanie zwięzłych, pod warunkiem że nie są suche przez większość sezonu. Na ciężkiej, mokrej glinie z zastojem wody przez zimę może mieć problemy z przeżyciem – podobnie jak większość bylin kępiastych. Odczyn lekko kwaśny do obojętnego wydaje się optymalny. Nie wymaga podłoży specjalnych ani nawożenia startowego.
Podlewanie
Tolerancja na wilgotność jest dość szeroka – znosi chwilowe przesuszenie, choć wyraźnie mu nie sprzyja [2]. W pierwszym sezonie po posadzeniu podlewanie regularne jest konieczne; po ugruntowaniu się kępy wystarczy interweniować przy przedłużającej się suszy. Na stanowiskach półcienistych gleba schnuje wolniej, więc problem pojawia się rzadziej niż na słońcu.
Rozmnażanie
Najprościej przez podział kępy – wiosną, zanim ruszy wegetacja. Stare, duże kępy bywają twarde i zbite, trzeba działać szpadlem lub siekierą, nie łyżką do sadzenia. Odmiany uprawne rozmnażać wyłącznie wegetatywnie – z nasion nie odtworzą cech matecznika. Rzadko kto to robi, a szkoda, bo podział odmładza roślinę i daje nowy materiał do obsadzenia.
Zimowanie
Liście opadają samoczynnie jesienią – to jedna z niewielu traw, która sama „sprząta” [1]. Przez zimę pozostają suche źdźbła, które mają pewną wartość dekoracyjną w mroźne, słoneczne dni. Okrywanie nie jest wymagane w warunkach polskiego klimatu – gatunek pochodzi z Europy i jest dobrze zaaklimatyzowany. Problemem może być raczej mokra zima bez mrozu na glebie nieprzepuszczalnej.
Cięcie
Ponieważ liście same opadają, zostaje głównie kwestia źdźbeł kwiatostanowych. Można je ściąć późną jesienią lub zostawić do wczesnej wiosny – zanim ruszy wegetacja. Cięcie wiosną jest łatwiejsze: widać dokładnie, co żywe, a suche źdźbła przez zimę chronią strefę wzrostu przed ewentualnym przemrożeniem. Nie ma potrzeby cięcia „na 10 cm” tak jak u niektórych traw – wystarczy usunąć martwe źdźbła przy ziemi.
Choroby i szkodniki
Trawy z rodzaju Molinia uchodzą za stosunkowo odporne [2]. W praktyce problemy pojawiają się głównie przy złym stanowisku: grzyby liściowe na zbitych, zbyt wilgotnych kępach bez cyrkulacji powietrza. Na glebach zasadowych mogą pojawić się objawy chlorozy. Szkodniki to rzadkość – brak danych o poważnych problemach w uprawie ogrodowej.
Zastosowanie
Naturalne miejsce tej trawy to nasadzenia w półcieniu – pod koronami drzew liściastych lub na obrzeżach żywopłotów, gdzie inne trawy ozdobne nie dają rady. Dobrze komponuje się z paprociami, jeżówkami, wiązówkami i roślinami o ciemnych liściach – kontrast faktur działa tu lepiej niż zestawianie z innymi trawami [1]. Sprawdza się w ogrodach naturalistycznych i łąkowych kompozycjach. Przy odpowiedniej wilgotności gleby – również nad oczkami wodnymi lub przy obrzeżach biotopów. Odmiany różnią się znacznie: ’Moorhexe’ i ’Heidezwerg’ są kompaktowe (do ok. 80–100 cm), ’Heidebraut’ i ’Strahlenquelle’ rosną wyżej i bardziej okazale.
Uwagi
Gatunek nie jest inwazyjny w Polsce – brak podstawy prawnej, a jego naturalne stanowiska są raczej zagrożone niż ekspansywne [3]. W katalogu odmian panuje pewne zamieszanie nazewnicze: część odmian sprzedawana jest pod synonimnymi nazwami lub błędnie przypisywana do M. caerulea (trzęślicy modrej) – przy zakupie warto sprawdzić docelową wysokość, bo różnica między 80 cm a 2 m jest w ogrodzie istotna [2]. Stare kępy po kilkunastu sezonach bywają bardzo twarde i trudne do podziału – nie odkładać na za długo.