Stanowisko
Najlepiej w półcieniu, szczególnie z ochroną przed południowym słońcem w środku dnia. W pełnym słońcu i suchym powietrzu liście zwijają się wzdłuż – roślina sygnalizuje stres wodny zanim zdążymy zareagować. Wilgotne powietrze, np. przy oczku wodnym albo w zacienieniu od budynku, wyraźnie poprawia kondycję i wygląd liści. Unika się też miejsc silnie wietrznych – wiatr wysusza pędy szybciej niż mróz.
Gleba
Świeża, próchnicza, przepuszczalna – przeciętna gleba ogrodowa o odczynie obojętnym do lekko kwaśnego. Na ciężkiej glinie warto poprawić drenaż przez wymieszanie z piaskiem i kompostem, bo stagnująca woda przy korzeniach robi więcej szkody niż mróz. Nie toleruje też skrajnej suszy – tu nie ma kompromisu. Ściółkowanie korą lub kompostem przy podstawie chroni zarówno przed przesychaniem latem, jak i przed przemarzaniem zimą [1].
Podlewanie
Podłoże utrzymujemy umiarkowanie wilgotne przez cały sezon wegetacyjny. W pierwszych dwóch sezonach po posadzeniu – podlewanie regularne, szczególnie w czasie upałów. Starsze, ukorzenione egzemplarze znoszą krótsze okresy suszy, ale wyraźnie to pokazują. W kontenerach na tarasie zapotrzebowanie na wodę rośnie – tu trzeba być konsekwentnym, bo przesuszony bambus w donicy odbudowuje się bardzo powoli.
Rozmnażanie
Przez podział kępy – najlepiej wczesną wiosną, zanim ruszą nowe pędy. Kępa po kilku sezonach robi się zwarta i twarda, więc do podziału przyda się solidna szpadel albo siekiera. Rzadko kto to robi, a szkoda – odmłodzona roślina lepiej się krzepi i daje materiał do nowych nasadzeń. Rozmnażanie przez nasiona jest w praktyce niemożliwe: Fargesia murielae kwitnie niezwykle rzadko, a po kwitnieniu osobnik zazwyczaj ginie [4].
Zimowanie
Gatunek w strefie 5b (do ok. –26°C), więc w większości Polski zimuje bez większych problemów. Ale – i tu zaczyna się problem – w pierwszych dwóch, trzech latach, zanim korzenie dobrze zasiedlą glebę, warto okopczyć podstawę i wyściółkować. W ostrą, bezśnieżną zimę z silnymi mrozami mogą przemarzać pędy nadziemne. Roślina zazwyczaj regeneruje się z korzeni na wiosnę, choć traci sezon wzrostu. Starsze egzemplarze zimują samodzielnie.
Cięcie
Dobrze znosi przycinanie. Wiosną usuwa się stare, wyblakłe lub przemarznięte pędy przy samej ziemi – to wymusza wzrost nowych łodyg i utrzymuje gęstość kępy. Można też regulować wysokość, ścinając pędy na wybranym poziomie, choć ścięty pęd już się nie wydłuży – bambus nie odgałęzia się w górę jak drzewo. Przy formowaniu żywopłotu lub ekranu lepiej przycinać stopniowo przez kilka sezonów niż raz drastycznie [1].
Nawożenie
Od kwietnia do września – nawóz wieloskładnikowy lub dedykowany do traw. Bambus jest trawą i reaguje na azot wyraźnym przyrostem. Nie nawozi się po sierpniu, żeby nie pobudzać wzrostu przed zimą.
Choroby i szkodniki
W praktyce – niezbyt kłopotliwy. Zwijanie liści to najczęściej sygnał suszy lub zbyt słonecznego stanowiska, nie choroba. Na glebach podmokłych mogą pojawiać się zgnilizny korzeni. W suchych, ciepłych sezonach zdarzają się przędziorki, szczególnie na roślinach w pojemnikach. Warto kontrolować spodnią stronę liści.
Zastosowanie
Sprawdza się jako nieformowany ekran lub żywopłot w miejscach, gdzie liściaste krzewy wypadają za ciężko wizualnie. Kępowy pokrój bez rozłogów oznacza, że da się go wsadzić blisko chodnika czy ogrodzenia bez obawy, że rozłazi się po ogrodzie [1][4]. Dobrze wygląda jako akcent soliterowy – szczególnie przy kamiennych nawierzchniach albo minimalistycznych nasadzeniach w stylu dalekowschodnim. Odmiany różnią się głównie wielkością: 'Simba’ i 'Bimbo’ to formy niższe (ok. 1–1,5 m), 'Jumbo’ sięga górnych granic dla gatunku, 'Blue Lizard’ wyróżnia się niebieskawym odcieniem liści i łodyg.
Uwagi
Gatunek nie jest inwazyjny w polskich warunkach – kłącza pachymorficzne tworzą zwartą, nierozbiegającą się kępę. To ważna informacja dla tych, którzy słyszeli złą sławę bambusów rozłogowych. Tu bariera korzeniowa nie jest potrzebna [1][4]. Jedno zastrzeżenie: po kwitnieniu (zjawisko rzadkie, masowe, gatunkowe) cała populacja danego klonu może obumrzeć. Ostatnie masowe kwitnienie F. murielae miało miejsce w latach 80. XX wieku – następne nie jest jeszcze bliskie, ale warto mieć świadomość tego cyklu [4].