Stanowisko
Półcień to optimum – i to nie jest katalogowy skrót myślowy, tu naprawdę widać różnicę. Na stanowisku mocno nasłonecznionym liście szybciej żółkną, roślina wcześniej kończy wegetację, a w upalne lata może wyglądać fatalnie już w lipcu. Pod koroną drzew liściastych, od strony wschodniej budynku, przy żywopłocie – to miejsca, gdzie serduszka pracują najdłużej. Pełne słońce przez kilka godzin rano toleruje lepiej niż popołudniowe.
Gleba
Próchnicza, umiarkowanie wilgotna, przepuszczalna. Gatunek znosi glebę gliniastą, ale na ciężkiej, zastoiskowej glinie korzenie gniją – szczególnie zimą, gdy stoi woda. Warto przed sadzeniem wymieszać podłoże z kompostem i ewentualnie piaskiem. Odczyn pH – tolerancyjny, nie trzeba się nim specjalnie zajmować przy normalnych glebach ogrodowych [1].
Podlewanie
W sezonie wegetacyjnym – regularnie, zwłaszcza w suche, ciepłe wiosny. Serduszka nie lubią przesychania, ale równie źle znoszą stagnującą wodę. Po tym, jak nadziemna część obumrze (lipiec–sierpień), podlewanie można ograniczyć praktycznie do zera – korzenie spoczywają, mokra gleba w tym czasie robi więcej złego niż dobrego.
Rozmnażanie
Najskuteczniej przez podział kęp – najlepiej wczesną wiosną, gdy tylko pokazują się pędy, albo jesienią. Korzenie są kruche, łamią się przy rozkopywaniu, więc warto działać ostrożnie i ostrym narzędziem. Rzadko kto to robi, a szkoda – po 4–5 latach kępa bywa zbita i kwitnie słabiej. Można też rozmnażać przez sadzonki korzeniowe pobierane wczesną wiosną [2]. Z nasion – możliwe, ale powolne i nieprzewidywalne; w amatorskich warunkach raczej nie warto zawracać głowy.
Zimowanie
Korzenie są generalnie mrozoodporne w polskich warunkach, ale tu jest pewien haczyk: wiosną pędy ruszają wcześnie i są wrażliwe na późne przymrozki [3]. Kilka stopni poniżej zera w maju potrafi zniszczyć już wyrośnięte pędy – roślina zwykle odbudowuje się z korzeni, ale sezon kwitnienia odpada. Na glebach lekkich i przepuszczalnych zimuje bez okrycia. Na cięższych, podmokłych – warto mulczować na jesień, bo zagrożeniem jest tu raczej gnicie niż mróz.
Cięcie
Tu trzeba opanować instynkt ogrodniczy. Żółknące i zasychające pędy po kwitnieniu wyglądają nieestetycznie, ale nie należy ich ścinać przed naturalnym obumarciem – roślina potrzebuje tego czasu, żeby zasilić korzenie. Można je usunąć dopiero gdy są całkowicie suche i łatwo odchodzą przy pociągnięciu. Przycinanie zdrowych, jeszcze zielonych pędów osłabia roślinę.
Choroby i szkodniki
Stosunkowo mało kłopotów. Największe ryzyko to zgnilizna korzeni przy złym drenażu – i to jest praktycznie jedyna poważna przyczyna strat. Na glebach wilgotnych, źle przepuszczalnych można też spotkać fusariozę. Ze szkodników – ślimaki potrafią zniszczyć młode pędy wiosną, zanim zdążą urosnąć; warto zabezpieczyć zwłaszcza nowe nasadzenia. Mszyce zdarzają się, ale rzadko w stopniu wymagającym interwencji [4].
Zastosowanie
Klasyczna roślina ogrodów półcieniowych – sprawdza się na rabatach w grupach, pod drzewami, w ogrodach leśnych. Jako soliter na trawniku wygląda efektownie w czasie kwitnienia, ale potem zostawia lukę, którą trzeba czymś wypełnić – np. paprociami, funkiami albo trawami ozdobnymi, które wchodzą w sezonie, gdy serduszka znikają. Kwiaty nadają się do cięcia; w wazonie stoją kilka dni. Odmiana 'Alba’ – białokwiatowa, nieco delikatniejsza w wyglądzie, ciekawa jako kontrast do form różowych.
Uwagi
Cała roślina jest lekko trująca, szczególnie korzenie – zawiera alkaloidy izochinolinowe. Przy kontakcie z sokiem mogą wystąpić podrażnienia skóry, po spożyciu: mdłości, wymioty, biegunka. Nie są to silne trucizny i nie opisano poważnych przypadków zatruć, ale warto mieć to na uwadze przy ogrodach z małymi dziećmi i zwierzętami. Przy pielęgnacji – rękawiczki to rozsądna ostrożność [3].
Nomenklatura bywa myląca: część szkółek sprzedaje roślinę jako Dicentra spectabilis, część jako Lamprocapnos spectabilis – to ten sam gatunek, zmiana nazwy wynika z rewizji taksonomicznej.